Menu Zamknij

Architekt na swoim - książka

„KSIĄŻKĘ PISZĘ DLA TYCH, KTÓRZY ODWAŻYLI SIĘ ZAŁOŻYĆ WŁASNĄ DZIAŁALNOŚĆ W NASZYM KRAJU"

Biuro A3D chętnie kontaktuje się z publicystami i cieszy się ich rosnącą sympatią i zainteresowaniem. Oprócz obszernego wywiadu udzielonego dla pisma archiconnect (link poniżej), Piotr Wagner wydał książkę pt: „Architekt na swoim”. Ta ciekawie i profesjonalnie napisana publikacja porusza pełne spektrum zagadnień dotyczących prowadzenia własnego biura architektonicznego, począwszy od opłat ZUS, aż po logo.

Książka omawia tak kluczowe tematy jak założenie własnej działalności i jej formy, finanse i budżet, lokalizacja, czy prowadzenie i organizacja biura oraz wiele innych. Autor jako oczytany entuzjasta rozwoju osobistego poruszył obszernie także temat motywacji do działań, co stanowi świetne uzupełnienie informacji „technicznych” i zagadnień prawnych.

Publikacja jest po części poradnikiem, który krok po kroku poprowadzi czytelnika przez etapy zakładania własnej działalności i pomaga przygotować się do jej prowadzenia. Ponadto – co jest jej ogromną zaletą podaje garść rozwiązań i wskazówek pomocnych przy często spotykanych trudnościach na jakie napotykają mali przedsiębiorcy . Stanowi zatem sympatycznie i przystępnie napisane kompendium wiedzy dla początkującego właściciela małego biznesu.

Zachęcamy serdecznie do lektury fragmentów książki i poznania lepiej naszej pracowni. Znajdziecie w niej Państwo wiele przydatnych informacji, a także sporo ciekawostek z pracy architekta. Książka jest napisana w sposób zwarty i ciekawy, kompleksowo ujmuje aspekt „przejścia na swoje” w działalności zawodowej architekta, a przy tym jest publikacją zgrabną i nie przytłaczającą liczbą stron, którą przyjemnie się czyta.

Książkę możecie Państwo zamówić klikając w poniższy przycisk

 

Mailowo : a3dbiuro@o2.pl

Lub telefonicznie: 605 238 513

„Architekt na swoim
(fragmenty)

Kiedy 10 lat temu zakładałem własną działalność, nie było zbyt wielu poradników podpowiadających jak to zrobić i co robić po założeniu firmy. Jeśli były, to nawet nie wiedziałem, gdzie ich szukać. Już kiedy byłem na studiach, wiedziałem, że będę miał swoją firmę. Jednak brakowało mi wizji tego, co nastąpi potem. Może ktoś, kto właśnie podjął decyzję, że zostanie przedsiębiorcą, trafi na ten krótki poradnik i skorzysta z moich doświadczeń. Już od dawna wiadomo, że lepiej uczyć się na cudzych błędach, więc czemu nie na moich? Będę pisał głównie o mojej firmie, ale porady tu zawarte mogą pomóc niejednemu początkującemu przedsiębiorcy.

Po pewnym czasie można było powiedzieć, że pojawili się poważni inwestorzy. Jednak tylko z pozoru, ponieważ taki inwestor to też przedsiębiorca. Najczęściej słyszałem: „Zapłacę ci mniej, ale będziesz miał reklamę, którą będzie mój budynek”. Zresztą tego argumentu używali wszyscy. „Jesteś nowy na rynku” i „będziemy polecać”. Na każdym kroku to słyszałem, ale co gorsza – godziłem się na to.

Byłem też zasypywany tematami, których nikt nie chce. Małe garaże i trudne przypadki – to było moje źródło dochodu.

Po upływie roku wraz z kolegą z biura projektowania wnętrz, o którym już wspomniałem, oraz drugim kolegą ze studiów otworzyliśmy biuro A3D Architekci. Tak naprawdę były to trzy biura, tylko lokal wynajmowaliśmy wspólnie, dzięki czemu płaciliśmy jedną trzecią ceny najmu. Od tamtej pory wiele się wydarzyło, wiele zmieniło, ale wytrwałem na swoim.

Jedną z form prowadzenia firmy jest kontrakt z większym przedsiębiorstwem. W takim wypadku płaci ono część Twoich składek do ZUS-u, a Ty możesz zażądać wyższego wynagrodzenia. Deweloperzy lubią taką formę zatrudnienia. Duże zakłady pracy namawiają pracowników, żeby zakładali swoje działalności. Wiele jest powodów, dla których to robią, ale nie jestem specjalistą w tych kwestiach.

Inna forma to 50/50, kiedy pracujesz na etacie i po godzinach rozwijasz działalność. Niektórzy prowadzą sprzedaż na różnych przeznaczonych do tego portalach internetowych. Jest to praca dodatkowa poza pełnym etatem. W takim trybie obsługa sklepu, pakowanie i wysyłanie paczek może być męczące, ale trwa to do pewnego momentu. Kiedy przychód z firmy zacznie znacząco przewyższać zarobki na etacie, będzie można całkowicie poświęcić się firmie. Jednak dopóki tak nie jest, raczej nie rezygnowałbym z pracy.

Przedwczoraj wpadł do mnie jeden z moich starych inwestorów. Tak, mam jeszcze takich. Taki mały developer. Powiedział: „Piotrek, chcę nadbudować to i to, przygotuj mi papiery do decyzji o warunkach zabudowy. Jak wyjdzie decyzja, to pogadamy o pieniądzach”. Nie jest to ewidentnie sytuacja win-win. Mogłem się tego podjąć, ale tego nie zrobiłem. Jeszcze osiem lat temu bym wziął, ale teraz, kiedy już znam ten biznes, nie zrobię tego. Każdy może powiedzieć: „Ja też bym nie wziął”. Tak by powiedział, a potem oddzwonił do faceta w celu przyjęcia zlecenia. Na początku tak jest. Strach przed utratą klienta i wizja niezapłaconych rachunków sprawia, że robimy różne rzeczy.

 

Metoda win-win to jednak nie tylko pieniądze. Należy ją stosować we wszystkich aspektach prowadzenia interesów. Jeśli nie jesteś szczery, mówisz inwestorowi, że złożyłeś dokumenty, a tego nie zrobiłeś, to przegrywasz. Przegrywasz reputację. Szczerość w biznesie to podstawa – lepiej mówić prawdę, informować o wszystkich przeszkodach i wspólnie rozwiązywać problemy. Kiedyś tak nie robiłem i sam próbowałem rozwiązywać problemy moich inwestorów. Następnie obrywałem za to po uszach. Zawsze słyszałem to samo: „Trzeba było mi powiedzieć, że są problemy”. Kłopot był w tym, że problemy oznaczały dla mnie, że czegoś nie dopatrzyłem i bałem się przyznać do błędu. Prawda jest taka, że projektowanie to nieprzewidywalny biznes, a nie myli się tylko ten, co nic nie robi.

 

Teraz, kiedy pojawia się problem, od razu informuję o tym inwestora.

Jakiś czas temu wystąpiły komplikacje w urzędzie z jednym z moich projektów. Urzędnik stwierdził, że nie trzeba informować inwestora. Pójdą mi na rękę i jakoś to załatwimy. Nie zgodziłem się, od razu wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem. Po tylu latach prowadzenia firmy jestem znany w urzędach, ponieważ bywam tam kilka razy w tygodniu. Dlatego też jestem traktowany inaczej niż osoba prosto z ulicy. Długo na to pracowałem. Architekt to zawód polegający na ciągłym załatwianiu cudzych spraw w urzędach. Zaistniały problem nie jest tylko Twój, ale też Twojego inwestora i razem szukajcie rozwiązań win-win.

Chodziłem do przedszkola, do szkoły podstawowej, do liceum i ukończyłem studia. Nigdzie po drodze nie uczono mnie wyznaczania celów. Pracowałem w kilku miejscach i tam też nikt nic o tym nie mówił. Przypadek?

Kiedy ponad rok temu obudziłem się ze snu, który nazywam „przetrwaniem w polskich warunkach”, okazało się, że nie wiedziałem najważniejszej rzeczy. Otóż błądziłem po omacku i nie wiedziałem, dokąd zmierzam. Byłem jak astronauta wystrzelony w kosmos. Ludzie nie latają w kosmos, ludzi się w kosmos wystrzeliwuje. Cel niby jest, ale nie do końca należy do astronauty. Nie ma on kontroli nad rakietą podczas startu i lądowania. Jest zdany na łaskę centrum kontroli. Tak to wygląda u nich i tak było ze mną.

Naucz się wyznaczać sobie cele. Jak to zrobić? Funkcjonuje kilka niezmiennych zasad – w każdej książce napisane jest to samo. Cele dzielimy na zawodowe, osobiste i edukacyjne lub rozwoju osobistego. Cel musi być ujęty w ramy czasowe i zapisany na kartce. Zapisujemy go w czasie dokonanym. Musi on być realny do osiągnięcia. Chociaż ta zasada jako jedyna jest zmienna.>Roman Kawszyn twierdzi, że cel sam w sobie jest czynnikiem zewnętrznym i nie motywuje do działania. Jednak lepiej go posiadać i wiedzieć, do czego się dąży. Jakub B. Bączek do znudzenia powtarza, że marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia. Wielu wielkich, takich jak Tony Robbins, Jim Rohn, Grand Cordon czy Brian Tracy, w kółko pisze i mówi o celach.”

Poniżej przedstawiamy równi ewywiad udzielony dla archiconnect:

.

Facebook
YouTube